Sylwester Szmyd: ” W końcu w Italii”
11 maja 2010
To co się wczoraj działo było nieporozumieniem, tyle nerwówki w peletonie. Zaczęło się już na 110 kilometrze do mety, przepychanie, rantowanie, wszyscy chcieli być z przodu, a do tego wąskie drogi, wysepki, krawężniki.
Dobrze, że Ivan przyjechał cały i z przodu peletonu, nic nie stracił, a nad niektórymi nawet nadrobił. Jak sam mówi, wszystko dzięki pracy drużyny. Chłopaki się namęczyły, ja nie, ale na mnie przyjdzie jeszcze czas. Mnie wiatr wykańcza, nie dla mnie taka jazda.
Jutro będzie dobrze, drużyna jest silna i wiemy, że możemy powalczyć o wygraną i na pewno będzie blisko.
Źródło: www.sylwesterszmyd.blogspot.com
Podobne wpisy:
- Sylwester Szmyd: „Byle do Italii…”
- Sylwester Szmyd po 1 etapie Giro
- Sylwester Szmyd: „Ivana stać na zwycięstwo”
- Szmyd i Bodnar w składzie Liquigas na Giro d’Italia 2010
- Sylwester Szmyd: „Peter Sagan to talent, który rodzi się raz na kilkadziesiąt lat”











Zostaw swój komentarz!